Podwyższenia Krzyża Świętego 14 IX

Kościół dzisiaj wspomina odzyskanie Krzyża Pańskiego za sprawą cesarza Herakliusza, który odniósł zwycięstwo nad Persami.

Rok liturgiczny
Opus Dei - Podwyższenia Krzyża Świętego 14 IX Fragment obrazu ¨Chrystus na Kalwarii¨ Gustave Doré (1832-83)

25.1 Przez Mękę Pana Naszego Jezusa Chrystusa Krzyż nie jest już szubienicą hańby, lecz tronem chwały. Jaśnieje błogosławiony krzyż; do niego był przybity Zbawiciel, który krwią swą zmył nasze winy. Alleluja. Krzyż zwycięża, przyż panuje, krzyż oddala wszelkie grzechy, krzyż przywraca światu zbawienie. Alleluja [1].

Obchodzone dziś święto narodziło się w pierwszych wiekach chrześcijaństwa w Jerozolimie. Według starożytnego świadectwa[2] zaczęto je świętować w rocznicę odnalezienia Krzyża Naszego Pana. Święto to bardzo szybko upowszechniło się na Wschodzie, a nieco później w całym Kościele. Dla uczczenia Krzyża w Rzymie przed Mszą świętą odbywała się bardzo uroczysta ceremonia, która prowadziła od bazyliki Matki Boskiej Większej do bazyliki św. Jana na Lateranie.

Na początku VII wieku Persowie zdobyli Jerozolimę, zniszczyli wiele bazylik i zabrali relikwie Świętego Krzyża, które po kilku latach odzyskał cesarz Herakliusz. Pobożna tradycja opowiada, że kiedy cesarz z insygniami królewskimi chciał osobiście nieść Święte Drzewo na Kalwarię, jego ciężar okazał się nie do udźwignięcia. Wówczas biskup Jerozolimy, Zachariasz, powiedział mu, iż aby nieść Święty Krzyż, powinien pozbyć się cesarskich insygniów i naśladować ubóstwo i pokorę Chrystusa, który wziął na siebie Krzyż ogołociwszy się z wszystkiego. Herakliusz przywdział wówczas skromne szaty pielgrzyma i boso zdołał zanieść Święty Krzyż na szczyt Golgoty.

„Chrześcijanin rozpoczyna swój dzień, swoje modlitwy i działania znakiem krzyża: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Ochrzczony poświęca cały swój dzień chwale Bożej i prosi Zbawiciela o łaskę, która pozwala mu działać w Duchu Świętym jako dziecku Ojca. Znak krzyża umacnia nas w chwilach pokus i trudności”[3]. Prawdopodobnie już w dzieciństwie nauczyliśmy się czynić znak krzyża jako zewnętrzny wyraz naszego wyznania wiary. Kościół w liturgii posługuje się znakiem krzyża na ołtarzach i w budynkach sakralnych. Jest on drzewem przebogatym w owoce, potężną bronią, która oddala od nas wszelkie zło i odstrasza nieprzyjaciół naszego zbawienia: Przez znak Świętego Krzyża od naszych nieprzyjaciół wybaw nas, Panie – modlimy się o to codziennie, żegnając się znakiem Krzyża. „On jest dla nas tarczą, orężem i sztandarem w walce z szatanem – naucza jeden z Ojców Kościoła. – On jest ową pieczęcią, która sprawia, że nas omija anioł niszczyciel wspomniany w Piśmie (por. Wj 9, 12). On jest powstaniem dla tych, którzy upadli, mocą tych, którzy stoją, oparciem dla słabych, laską pasterską dla strzeżonych na pastwisku, dłonią prowadzącą dla nawróconych, doskonałością dla postępujących w dobrem, zbawieniem ciała i duszy, obroną przed wszelkim złem, rękojmią wszelkiego dobra, zgładzeniem grzechu, latoroślą, z której wykwita zmartwychwstanie, drzewem wiecznego życia”[4]. Pan postanowił dokonać zbawienia rodzaju ludzkiego na drzewie Krzyża. Na drzewie rajskim śmierć wzięła początek, na drzewie Krzyża powstało nowe życie, a szatan, który na drzewie zwyciężył, na drzewie również został pokonany[5].

Krzyż w naszym życiu jawi się w różnych postaciach: jako choroba, nędza, zmęczenie, ból, pogarda, samotność... Dziś w naszej modlitwie możemy się zastanowić nad naszą postawą wobec tego Krzyża, który nieraz okazuje się trudny i ciężki, ale który – kiedy go niesiemy z miłością – zamienia się w źródło oczyszczenia i Życia, a także radości. Czy często narzekamy na przeciwności? Czy dziękujemy Bogu również za niepowodzenie, cierpienie i trudności? Czy przybliżają nas one do Boga, czy raczej od Niego oddalają?

25.2 Pierwsze czytanie z dzisiejszej Mszy św. (Lb 21, 4-9) opowiada, jak Pan ukarał naród wybrany za narzekanie na Mojżesza i na samego Jahwe w obliczu trudności, których zaznał na pustyni. Bóg zesłał wówczas jadowite węże, które czyniły spustoszenie wśród Izraelitów. Kiedy okazali skruchę, Pan powiedział Mojżeszowi: Sporządź węża i umieść go na wysokim palu; wtedy każdy ukąszony, jeśli tylko spojrzy na niego, zostanie przy życiu. Wąż z brązu był znakiem Chrystusa na Krzyżu, w którym uzyskują zbawienie ci, którzy się w Niego wpatrują. Mówi o tym Jezus w rozmowie z Nikodemem zapisanej w Ewangelii św. Jana: A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne (J 3, 14-15). A więc droga do świętości prowadzi przez Krzyż, a choroba, cierpienie, ubóstwo, niepowodzenie czy dobrowolne umartwienie nabierają w świetle Krzyża doniosłego znaczenia. Co więcej, przez Krzyż Bóg błogosławi swoim umiłowanym dzieciom, kiedy chce obdarzyć je wielkimi dobrami.

Wielu ludzi w popłochu ucieka od Chrystusowego Krzyża, a tym samym oddala się od prawdziwej radości, od nadprzyrodzonej owocności, która napełnia serce świętością. Nieśmy go z miłością, bez narzekania i buntu. „Spadła na ciebie wielka udręka? – Masz trudności? Powtarzaj uważnie i z namaszczeniem tę mocną i mężną modlitwę:

«Niech się dzieje, niech się spełnia, niechaj będzie pochwalona i na wieki wywyższona ponad wszystko najsprawiedliwsza i najukochańsza wola Boża. – Amen! – Amen!». A zapewniam cię, że doznasz spokoju”[6].

25.3 Krzyżu święty nade wszystko,

Drzewo przenajszlachetniejsze!

W żadnym lesie takie nie jest,

jedno na którym sam Bóg jest.

Słodkie drzewo, słodkie gwoździe,

rozkoszny owoc nosiło[7].

Umiłowanie Krzyża wydaje w duszy obfite owoce. Przede wszystkim pozwala od razu dostrzec Jezusa, który wychodzi nam naprzeciw i bierze na Siebie największy ciężar naszego Krzyża. Nasze cierpienie, złączone z cierpieniem Nauczyciela, przestaje być złem, które zasmuca, a zamienia się w środek zjednoczenia z Bogiem. „Jeżeli cierpisz, zanurz swoje cierpienie w Jego Męce: odprawiaj swoją Mszę. Jeżeli świat nie rozumie tych rzeczy, nie przejmuj się; wystarczy, że zrozumieją cię Jezus, Maryja, święci. Żyj z nimi i pozwól, aby przelewała się twoja krew dla dobra ludzkości: tak jak On!”[8].

Codzienny Krzyż jest wspaniałą sposobnością do oczyszczenia, oderwania się i przymnożenia Bogu chwały. Św. Paweł często pouczał chrześcijan, że utrapienia zawsze są krótkie i lekkie, a nagroda za cierpienia znoszone dla Chrystusa jest wielka i trwa na wieki. Dlatego Apostoł radował się ze swoich utrapień, chełpił się nimi i uważał się za szczęśliwego, że może złączyć je z cierpieniami Jezusa Chrystusa i w ten sposób dopełnić Jego męki dla dobra Kościoła i dusz. Jedynym prawdziwym bólem jest odłączenie od Chrystusa. Pozostałe cierpienia są przelotne i zamieniają się w radość i pokój. „Czyż nie jest prawdą, że kiedy przestajesz bać się Krzyża, tego, co ludzie nazywają krzyżem; kiedy przysposobisz swoją wolę, by zaakceptować wolę Bożą, jesteś szczęśliwy i nikną wszelkie troski, cierpienia fizyczne czy duchowe?

Prawdziwie lekki i godny miłości jest Krzyż Jezusa. Tam ból się nie liczy, jedynie radość, że jest się współodkupicielem z Nim”[9].

Obcowanie i przyjaźń z Nauczycielem uczą nas, z drugiej strony, traktowania i znoszenia trudności pojawiających się na naszej drodze w duchu młodzieńczym, pełnym zdecydowania, bez smutku i narzekania. Powinniśmy je traktować, podobnie jak święci, jako bodziec, przeszkodę, którą należy pokonać. Ten radosny, optymistyczny duch, także w chwilach trudnych, nie jest wynikiem temperamentu ani wieku: rodzi się z głębokiego życia wewnętrznego, stałej świadomości synostwa Bożego. To pogodne, optymistyczne nastawienie w każdej sytuacji – w rodzinie, w pracy, w kontaktach z przyjaciółmi – będzie tworzyć dobrą atmosferę i będzie znakomitym środkiem zbliżania ludzi do Pana.

Kończymy naszą modlitwę z myślą o naszej Pani, Najświętszej Maryi Pannie. „Cor Mariae perdolentis, miserere nobis! – wzywaj Serca Najświętszej Maryi Panny z pragnieniem i postanowieniem zjednoczenia się z Jej boleściami celem zadośćuczynienia za swe grzechy i grzechy ludzi wszystkich czasów.

– I proś Ją – dla każdej duszy, aby ten Jej ból powiększył w nas wstręt do grzechu i abyśmy w duchu przebłagania umieli kochać przeciwności fizyczne lub moralne każdego dnia”[10].

* Nabożeństwo do Świętego Krzyża, na którym Chrystus oddał za nas swe życie, sięga samych początków chrześcijaństwa. W liturgii występuje nieprzerwanie od IV wieku. Kościół dzisiaj wspomina odzyskanie Krzyża Pańskiego za sprawą cesarza Herakliusza, który odniósł zwycięstwo nad Persami. W tekstach Mszy świętej i Liturgii Godzin Kościół z entuzjazmem wyśpiewuje cześć Świętego Krzyża, gdyż był on narzędziem naszego zbawienia. O ile drzewo, w którego cieniu zgrzeszyli nieposłuszeństwem nasi pierwsi rodzice, stało się przyczyną zguby, Drzewo Krzyża jest źródłem naszego zbawienia wiecznego.



[1] Liturgia Godzin, 14 września, 2.i 3. antyfona na Jutrznię.

[2] Por. Egeria, Itinerario, Madrid 1980, s. 318-319.

[3] Katechizm Kościoła Katolickiego, 2157.

[4] Św. Jan Damasceński, Wykład wiary prawdziwej, IV, 11.

[5] Mszał Rzymski, Prefacja o Krzyżu Świętym.

[6] Św. Josemaría Escrivá, Droga, 691.

[7] Fragment hymnu Krzyżu święty, nade wszystko (Crux fidelis), cyt. za: ks. J. Siedlecki, Śpiewnik kościelny, Kraków 2005, s. 125.

[8] Ch. Lubich, Meditaciones, Madryt 1989, s. 32.

[9] Św. Josemaría Escrivá, Droga Krzyżowa, II.

[10] Tenże, Bruzda, 258.