
Kapłan, tylko kapłan
"Jedynym powodem Św. Josemarii do chwały, przy którym bladły wszystkie ziemskie zaszczyty, było po prostu bycie kapłanem Jezusa Chrystusa". Fragment książki bpa Javiera Echevarríi "Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie".
28 lutego 2008
Z języka hiszpańskiego przełożył Bronisław Jakubowski
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję mojemu ukochanemu bratu w biskupstwie, księdzu biskupowi Ramónowi Búa, za jego serdeczne zaproszenie, abym skierował kilka słów do duchowieństwa regionu Rioja. Zasugerował mi – i robię to z prawdziwą przyjemnością – żebym mówił o powołaniu do świętości objawiającym się w kapłańskim życiu i nauczaniu świętego Josemaríi Escrivy de Balaguera, kanonizowanego ostatnio przez Jana Pawła II.
Rzeczywiście, przywoływanie postaci i nauczania tego świętego kapłana stanowi dla mnie bardzo wielką radość. Jeżeli oprócz tego słuchające mnie osoby są kapłanami, moja radość się zwiększa, dlatego że dobrze znam głęboką miłość, więcej nawet, cześć, jaką Założyciel Opus Dei darzył swoich braci w kapłaństwie. Jakże się cieszył, kiedy miał okazję się z nimi spotykać! Uczył się od każdego, zaś przed tymi, którzy go o to prosili, bez wahania otwierał swoje serce, żeby mówić im o wielkiej miłości swojego życia: Chrystusie i Maryi, Kościele i Papieżu oraz wszystkich duszach. Przy takich okazjach zwykł był mawiać, że czuje się, jak ktoś, kto zamierza sprzedawać miód pszczelarzowi. Jednakże jego miód był takiej jakości, że ci, którzy go słuchali, wychodzili z tych spotkań z odnowionym pragnieniem wierności powołaniu, z duszą tryskającą optymizmem, z postanowieniem by spalać się z radością w duszpasterskich i apostolskich zadaniach.
Tożsamość kapłana
Rozpocznę moje wystąpienie słowami, które święty Josemaría zwykł kierować do świeżo wyświęconych kapłanów, ale niechaj posłużą również, a może jeszcze bardziej, nam, którzy mamy za sobą wiele lat kapłaństwa. Mówił: „Bądźcie przede wszystkim kapłanami, następnie kapłanami, zawsze i we wszystkim, tylko kapłanami”. To stwierdzenie objawia jego najwyższe poważanie dla kapłaństwa urzędowego, przez które pewni ubodzy ludzie – bo tym jesteśmy wszyscy przed Panem – zostają ustanowieni sługami Chrystusa i szafarzami tajemnic Bożych (1 Kor 4, 1). Wiara świętego Josemaríi Escrivy w sakramentalne utożsamienie z Chrystusem następujące w sakramencie kapłaństwa była tak zdecydowana, że jego jedynym powodem do chwały, przy którym bladły wszystkie ziemskie zaszczyty, było po prostu bycie kapłanem Jezusa Chrystusa.
Święci od najdawniejszych czasów zajmowali się komentarzami na temat godności kapłaństwa. Różni papieże – wśród których wspomnę szczególnie świętego Piusa X, Piusa XI i obecnego Biskupa RzymuI – napisali niezapomniane dokumenty, które były i nadal są pokarmem naszego życia kapłańskiego. Również święty Josemaría pozostawił nam swoje nauczanie. W jednej z homilii z 1973 roku, kiedy rozlegały się głosy zniekształcające tożsamość kapłana i wartości kapłaństwa urzędowego, podsumowywał swój sposób myślenia następującymi słowami: „To jest tożsamość kapłana: codzienne i bezpośrednie narzędzie zbawczej łaski, którą zdobył dla nas Chrystus. Jeśli rzeczywiście się to zrozumiało, jeśli myślało się nad tym podczas modlitwy, to jak można uważać kapłaństwo za rezygnację? Jest ono zyskiem którego nie można obliczyć. Nasza Święta Matka Maryja, najświętsza ze stworzeń — ponad Nią jedynie Bóg — raz jeden przyniosła na świat Jezusa; kapłani przynoszą Go na naszą ziemię, do naszych ciał, do naszych dusz każdego dnia: przychodzi Chrystus, aby pożywić nas, aby ożywić nas, aby być, już teraz, zaczątkiem przyszłego życia”[1].
Poczucie wielkości kapłaństwa prowadziło go do starannej troski o jego kapłańskie powołanie, w którym był coraz bardziej rozmiłowany. Kiedy, pragnąc odpowiedzieć na prośby tych, którzy znajdowaliśmy się u jego boku, odnosił się niekiedy do procesu swojego powołania, zawsze podkreślał inicjatywę Boga, który wyszedł mu na spotkanie, kiedy miał piętnaście albo szesnaście lat. Jak dobrze wiecie, było to w Logroño w grudniu 1917 lub w styczniu 1918 roku, kiedy to nastoletni Josemaría Escrivá miał pierwsze przeczucia – nazywał je przeczuciami – że Pan wzywa go do czegoś, z czego nie zdaje sobie sprawy. Możliwość kapłaństwa nie przyszła mu do głowy. Niemniej jednak, wobec tego Bożego działania, pragnąc przygotować się lepiej do spełnienia woli Bożej, zdecydował się wstąpić do seminarium. Z wielkim przekonaniem mógł stwierdzić po upływie lat, że początek jego powołania kapłańskiego był „Bożym wezwaniem, przeczuciem miłości, rozmiłowaniem piętnasto- czy szesnastoletniego chłopaka”[2].
W seminarium w Logroño otrzymał wstępną formację kapłańską, którą później uzupełnił w Saragossie. Bóg chciał, żeby nasienie, które zamierzał rzucić na ziemię 2 października 1928 roku, znalazło kapłańskie serce przygotowane do głębi, zdolne je przyjąć i sprawić, aby wydało owoc. Dlatego z wdzięcznością Naszemu Panu święty Josemaría stwierdzał, że jego powołanie polegało na tym – pozwólcie mi, że będę to podkreślał – aby być kapłanem, tylko kapłanem, zawsze kapłanem. Miłował w sposób szalony ten stan, który nadając mu kształt Chrystusa, przygotował go do bycia narzędziem w rękach Boga, celem założenia Opus Dei.
Dar i zadanie
„Prowadzenie uczciwego życia” stanowiło dawniej kryterium jakie musieli spełniać kandydaci do kapłaństwa. To minimalistyczne i nie istniejące już określenie wydawało się bardzo skromne świętemu Josemaríi. „Rozumiemy z całą tradycją Kościoła – pisał w 1945 roku – że kapłaństwo żąda ze względu na przysługujące mu święte czynności – czegoś więcej niż uczciwego życia: wymaga świętego życia tych, którzy je wykonują, będąc pośrednikami ustanowionymi między Bogiem a ludźmi”[3].
Kiedy II Sobór Watykański w piątym rozdziale konstytucji dogmatycznej Lumen gentium podejmuje temat powołania ochrzczonych do świętości, stwierdza: „Wyznawcy Chrystusa, powołani przez Boga i usprawiedliwieni w Panu Jezusie nie ze względu na swe uczynki, lecz wedle postanowienia i łaski Bożej, w chrzcie wiary stali się prawdziwie synami Bożymi i uczestnikami natury Bożej, a przez to rzeczywiście świętymi. Toteż powinni oni zachowywać w życiu i w pełni urzeczywistniać świętość, którą otrzymali z daru Bożego”[5].
Będąc członkami Mistycznego Ciała Chrystusa, w które zostaliśmy wszczepieni przez chrzest, wszyscy zostaliśmy radykalnie uświęceni: nosimy w sobie zarodek i początek nowego życia, jakie Chrystus wyjednał nam swoją Śmiercią i Zmartwychwstaniem. Uświęcenie przez chrzest jest rzeczywistością dającą podstawę wezwaniu do świętości we wszystkich rodzajach życia. Z tego punktu widzenia, pamiętając o całkowitej bezinteresowności tego, co otrzymaliśmy, uświęcenie pojawia się wyraźnie w swoim wymiarze daru: niezasłużonego podarunku, jaki daje nam nasz Bóg-Ojciec w Chrystusie przez Ducha Świętego. Równocześnie uświęcenie jest wezwaniem osobistym, wezwaniem, jakie powierza się odpowiedzialności każdego chrześcijanina. Święty Josemaría stwierdził, że jest to dzieło całego życia[6].
A zatem świętość jest darem i zadaniem. Bezinteresowny dar niezasłużonego dobra, a równocześnie obowiązek, który należy wypełnić osobistym wysiłkiem, odpowiadając w sposób heroiczny, autentycznie angażując się w realizację zobowiązania do chrześcijańskiego życia.
Świętość kapłańska jako dar
Zasadnicza kondycja wszystkich ochrzczonych, wszystkich – duchownych i świeckich – jest jedna i ta sama: jesteśmy powołani w ten sam sposób do pełni życia chrześcijańskiego. „Nie ma świętości drugiej kategorii: albo toczymy stałą walkę o to, by żyć w łasce Bożej i być podobnymi do Chrystusa, naszego Wzoru, albo uciekamy od tych bożych zmagań. Pan zaprasza, aby każdy uświęcił się w swoim stanie”[7].
Stoimy wobec jednego z podstawowych przeczuć, jakie głosił święty Josemaría Escrivá, z polecenia Bożego, od 1928 roku. Kiedy zakładał Opus Dei, Pan pokazał mu, że każdy człowiek musi starać się uświęcać we właściwym sobie stanie, trybie życia, do którego został powołany, w swojej własnej pracy i poprzez swoją własną pracę, według znanego wyrażenia świętego Pawła: unusquisque, in qua vocatione vocatus est, in ea permaneat (1 Kor 7, 20)II.
Świętość u kapłanów i u świeckich wyrasta wobec tego na tym samym gruncie: pierwotnego uświęcenia przez chrzest, które zostaje udoskonalone przez bierzmowanie. Niemniej jednak okazuje się oczywiste, że obowiązek dążenia do świętości ciąży szczególnie na kapłanie, który jest z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy (Hbr 5, 1).
„Kapłan obcujący nieustannie z tą świętością Boga – pisał Jan Paweł II – wezwany jest, aby stać się świętym. Również jego posługa skłania go do wyboru życia inspirowanego ewangelicznym radykalizmem”[8]. I dodaje w książce Dar i Tajemnica, napisanej z okazji pięćdziesiątej rocznicy swoich święceń kapłańskich: „Jeżeli Sobór Watykański II mówi o powszechnym powołaniu do świętości, to w przypadku kapłana trzeba mówić o jakimś szczególnym powołaniu do świętości. Chrystus potrzebuje kapłanów świętych! Świat dzisiejszy woła o kapłanów świętych! Tylko kapłan święty może stawać się dla ludzi przewodnikiem i nauczycielem na drodze do świętości”[9].
Kapłan został poświęcony Bogu dwukrotnie: w chrzcie jak wszyscy chrześcijanie oraz w sakramencie kapłaństwa. Dlatego, chociaż nie można mówić o świętości pierwszej czy drugiej kategorii, dlatego że wszyscy jesteśmy wezwani do doskonałości, jak sam Ojciec niebieski jest doskonały (por. Mt 5, 48), nie ulega wątpliwości, że na kapłanach ciąży szczególnie obowiązek dążenia do świętości. Przeczytajmy ponownie słowa Założyciela Opus Dei, które są szczególnie wyraźne: „Wszyscy chrześcijanie mogą i powinni być już nie alter Christus ale ipse Christus: nie drugim Chrystusem, lecz samym Chrystus! Lecz kapłanowi udziela się to bezpośrednio, w sposób sakramentalny”[10].
W sprawowaniu urzędu, do którego został wyświęcony, kapłan znajduje pokarm swojego życia duchowego, materiał, który sprawia, że płonie on Bożą miłością. Dlatego byłby poważnym błędem, gdyby inne aspiracje albo zadania zamazały w jego duszy to, co dla niego konkretyzuje się w czymś niezbędnym do osiągnięcia świętości: troskliwym i pełnym miłości sprawowaniu Ofiary Mszy Świętej, głoszeniu Słowa Bożego, udzielaniu sakramentów wiernym, a zwłaszcza sakramentu pokuty; życiu nieustającą modlitwą oraz radosną pokutą; troską o powierzone dusze razem z tysiącem usług, jakich umie udzielać czuwająca miłość.
Od momentu, kiedy dostrzegł powołanie do kapłaństwa, a wyraźniej od kiedy został wyświęcony na kapłana, święty Josemaría chciał utożsamić się z Chrystusem, być samym Chrystusem podczas sprawowania urzędowego kapłaństwa i w całym swoim życiu. Stąd jego życie modlitewne, jego staranne celebrowanie Mszy, jego „potrzeba” spędzania długich chwil przed Tabernakulum, a równocześnie jego gorliwość w poszukiwaniu dusz, które można prowadzić w Chrystusie drogami świętości. Zrozumiał, że można i że należy zachowywać się w sposób święty we wszystkich stanach życia, a konkretnie w małżeństwie. Dlatego od pierwszych lat bycia pasterzem, poza kierowaniem wielu osób na drogi apostolskiego celibatu podejmowanego z prawdziwą radością, zachęcał wiele innych do odkrycia godności powołania małżeńskiego.
Święty Josemaría Escrivá odprawiał codziennie Mszę Świętą z namiętnością zakochanego, niezwykle świadomy, że „Sakrament Kapłaństwa czyni kapłana zdolnym do skutecznego użyczania Naszemu Panu swego głosu, rąk, całego swego jestestwa”[12]. Posłuchajcie, jak opisywał na pewnym spotkaniu to tajemnicze zaćmienie ludzkiej osobowości kapłana, który w tych momentach staje się żywym narzędziem Boga:
„Podchodzę do ołtarza i pierwszą rzeczą, jaka myślę, jest: Josemaría, ty nie jesteś Josemaría Escrivá de Balaguer (…), jesteś Chrystusem. My, wszyscy kapłani, jesteśmy Chrystusem. Użyczam Panu mojego głosu, moich rąk, mojego ciała, mojej duszy – daję mu wszystko. To On mówi: to jest moje Ciało, to jest moja Krew, to On dokonuje konsekracji. Gdyby tak nie było, ja nie mógłbym tego dokonać. A tak w sposób bezkrwawy odnawia się Boska Ofiara Kalwarii tak, że jestem tam in persona Christi, zastępując Chrystusa. Kapłan znika jako konkretna osoba: Iks, Ygrek czy Josemaría… Nie, proszę pana! To Chrystus”[13].
Świętość kapłańska jako zadanie
Nieporównywalna wielkość kapłana opiera się na jego sakramentalnym utożsamieniu się z Chrystusem, co prowadzi go do bycia ipse ChristusIII i do działania in persona Christi capitis,IV przede wszystkim podczas celebracji eucharystycznej i podczas sprawowania sakramentu pojednania. „Wielkość wypożyczona – mówił święty Josemaría Escrivá – dająca się pogodzić z moją małością. Proszę Boga Naszego Pana – dodawał – by dał nam kapłanom łaskę spełniania pobożnie funkcji świętych, odzwierciedlania, także naszym życiem, wspaniałej, wielkości Pana”[14].
Każdy chrześcijanin musi starać się, aby jego kondycja wyznawcy Jezusa Chrystusa odzwierciedlała się w całym jego zachowaniu: w rodzinie, pracy zawodowej, działalności społecznej, publicznej, sportowej… Również w konkretnym życiu kapłana, w jego życiu codziennym, musi objawiać się jego szczególna przynależność do Chrystusa. Ze względu na niezatarte znamię, otrzymane podczas święceń, kapłanem jest się dwadzieścia cztery godziny na dobę, a nie tylko w chwilach sprawowania urzędu. Należy mieć to szczególnie na uwadze w obecnych czasach, kiedy znika – z naszego wielokulturowego i wieloreligijnego społeczeństwa – tak wiele znaków, które przypominały naszym przodkom o pierwszeństwie Boga i życia nadprzyrodzonego. Nie mówię tego z pesymizmem, tylko w tym sensie, żebyśmy wszyscy starali się, aby nie zginęły chrześcijańskie korzenie naszego narodu, objawiające się również w pobożnych tradycjach, w elementach kultury, sztuki i obyczajów.
Do celu świętości kapłan musi dotrzeć jakby po równi pochyłej, pod kierunkiem Ducha Świętego, który kształtuje w przybranych dzieciach Bożych cechy Jezusa Chrystusa. Podczas tego procesu, który trwa całe życie, obok nadprzyrodzonego działania łaski, decydująca okazuje się pełna pokory odpowiedź stworzenia.
Bez wysiłku w praktykowaniu cnót, bez codziennej walki o ich rozwój, z wytrwałością, świętość jest niemożliwa. Na czym skupiają się szlachetne zwyczaje, które muszą stanowić trzon świętości kapłana? Na tym samym, co u pozostałych wiernych, zważywszy, że wszyscy jesteśmy powołani do tego samego celu – jedności z Bogiem – i dysponujemy tymi samymi środkami do osiągnięcia tego celu. Różnica polega na sposobie praktykowania tych cnót. U kapłana wszystko powinno być spełniane na sposób kapłański, to znaczy, mając zawsze na uwadze cel szczególnego powołania – służbę duszom. Musimy naśladować przykład Pana, który mówił o sobie samym: Pro eis ego sanctifico meipsum, ut sint et ipsi sanctificati in veritate (J 17, 19)V.
W krótkim czasie nie można nawet przedstawić pełnej listy kapłańskich cnót. Ograniczę się do przedstawienia niektórych, które uważam za najistotniejsze w nauczaniu i przykładzie świętego Josemaríi.
Ludzkie cnoty kapłana
Używając metafory budowlanej – obrazu biblijnych korzeni – pierwszą rzeczą, której się poszukuje, jest trwały grunt. Sam Chrystus nawiązuje do tej konieczności w zakończeniu kazania na Górze, kiedy mówi o roztropnym człowieku, który wybudował swój dom na skale, dzięki czemu, kiedy nadeszły wiatry i deszcze nic nie mogły poradzić przeciwko jego domostwu (por. Mt 7, 24-25).
W życiu duchowym chrześcijanina trwały grunt duchowej budowli jest tworzony przez cnoty ludzkie, dlatego że łaska nie pomija natury lecz ją przebóstwia i wznosi niejako na wyższy poziom. Nie wolno zapominać, że kapłan otrzymując święcenia nie przestaje być człowiekiem. Przeciwnie – właśnie dlatego, że został wybrany spośród ludzi i ustanowiony pośrednikiem między ludźmi a Bogiem (por. Hbr 5, 1) potrzebuje dbać o swoje ludzkie przygotowanie, które uzdalnia go, aby lepiej służyć duszom.
Św. Josemaria prowadzi rozważania w kaplicy
„Formacja ta obejmuje – pisze Sługa Boży Álvaro del Portillo – zespół cnót ludzkich opierających się bezpośrednio lub pośrednio na czterech cnotach głównych i na bagażu kulturowym niezwiązanym z Kościołem, niezbędnym, żeby kapłan mógł z łatwością realizować, oczywiście z pomocą łaski, swoje apostolstwo”[15]. Mój poprzednik na czele Opus Dei podkreśla główne motywy, które muszą pobudzać kapłana do nabywania i rozwijania tych cnót: „Po pierwsze jako część zwyczajnie potrzebnej walki ascetycznej, aby dojść do doskonałości, po drugie, jako środek, aby z większą skutecznością prowadzić apostolstwo”[16].
W życiu i nauczaniu świętego Josemaríi wyróżnia się ten podstawowy aspekt formacji chrześcijańskiej i szczególnej formacji kapłańskiej. Mamy liczne tego dowody od czasów jego dzieciństwa aż do śmierci w 1975 roku. Świadkowie duszpasterskiej pracy Założyciela Opus Dei są zgodni w opisywaniu go jako kapłana rozmiłowanego w Jezusie Chrystusie, oddanego służbie duszom, z silną i harmonijną osobowością, w której cechy ludzkie i nadprzyrodzone łączyłą się ściśle. Co się tyczy jego nauczania, wzorcowa wydaje się homilia „Cnoty ludzkie”, zamieszczona w książce Przyjaciele Boga, gdzie została przedstawiona teologiczna podstawa konieczności kultywowania ludzkich cnót: głębia Wcielenia Słowa, prawdziwy Człowiek, który nie przestaje być prawdziwym Bogiem. W tej homilii święty Josemaría analizuje główne cnoty, które powinien kultywować chrześcijanin i kapłan: krzepkość, pogoda ducha, cierpliwość, pracowitość, uporządkowanie, pilność, prawdomówność, umiłowanie wolności, wstrzemięźliwość, umiarkowanie, śmiałość, wielkoduszność, lojalność, optymizm, radość.
Na fundamencie pokory
„Pokora jest fundamentem naszego życia, środkiem i warunkiem skuteczności”[17], pisze święty Josemaría, zgodnie z duchową tradycją chrześcijaństwa. Oczywiście odnosi się do fundamentu moralnego, ponieważ fundament teologalny – jak głosił swoim postępowaniem i swoim nauczaniem – opiera się na wierze teologalnej, która prowadzi nas do przyjęcia całego sensu naszego synostwa Bożego w Chrystusie. To przekonanie wydatnie ukazuje ludziom najgłębszą prawdę o nas samych, a w związku z tym wzmacnia w sposób konieczny pokorę, która odzwierciedla tylko owo „chodzenie w prawdzie” Świętej Teresy z ÁvilaVI: kroczenie w wierze.
Mając mocną wiarę u podstaw chrześcijańskiej odpowiedzi, unika się błędu przedstawiania pokory jako braku zdecydowania lub inicjatywy, jako rezygnację z obowiązku egzekwowania praw. „Bycie pokornym – głosił Założyciel Opus Dei przy jakiejś okazji – nie oznacza bycia brudnym ani zaniedbanym. Ani też okazywania obojętności wobec wszystkiego, co dzieje się w naszym otoczeniu, w nieustannej rezygnacji z praw. W jeszcze mniejszym stopniu oznacza to głoszenie bzdur przeciwko sobie samemu. Nie może być pokory tam, gdzie odgrywa się komdię lub gdzie obecna jest obłuda, dlatego że pokora to prawda”[18].
Cnota ta jest tak ważna w życiu chrześcijanina, że Święty Josemaría zapewniał, iż „tak samo jak przyprawia się potrawy solą, aby nie były mdłe, w naszym życiu musimy zawsze stosować pokorę”[19]. I uciekał się do klasycznego porównania: „nie róbcie jak te kury, które ledwie złożą jedno jajko, gdaczą hałaśliwie po całym domu. Trzeba pracować, trzeba wykonywać umysłową lub fizyczną, ale zawsze apostolską pracę, z wielkimi intencjami i z wielkimi pragnieniami – które Pan przeobraża w rzeczywistość – służby Bogu i pozostawania w cieniu”[20].
Wróćmy jednak do rozważania fundamentu teologalnego, to znaczy wiary, a przy pomocy wiary, nadziei. Nie ma świętości, jeżeli nie rozwija się wiara w pełni pojmująca rzeczywistość, jeżeli nie rozwija się – jak siła dająca impuls do ziemskiej pielgrzymki – cnota nadziei. Od pierwszej chwili Założyciel Opus Dei był bardzo świadomy, że misja, jaką powierzył mu Bóg, przerasta niezmiernie jego siły. Dlatego uciekał się nieustannie do jedynych środków zdolnych przychylić nam Bożej wszechmocy: modlitwy i ofiary. Niezliczone świadectwa potwierdzają, jak żebrał niczym o skarby, w szpitalach i peryferyjnych dzielnicach Madrytu, o modlitwę i ofiarowanie Bogu bólu wielu opuszczonych ludzi, którym zanosił pociechę i otuchę swojej kapłańskiej posługi.
Jakże my, kapłani, potrzebujemy, aby nasza wiara i nasza nadzieja wzrastały coraz bardziej i bardziej! W naszej pracy to, co najwięcej kosztuje, jedyna rzecz absolutnie konieczna (por Łk 10, 42), to środki nadprzyrodzone. Potrzebne są prawdziwe cuda, aby prowadzić dusze do Boga. Niemniej jednak, „mówi się czasami, że dzisiaj jest mniej cudów niż kiedyś. Czy jednak nie jest raczej tak, że to mniej ludzi żyje dziś wiarą?”[21]. Te słowa świętego Josemaríi rozbrzmiewają w naszych uszach jak ostrzeżenie, odwołanie do naszego poczucia odpowiedzialności, dlatego że kapłan musi być przede wszystkim, człowiekiem wiary i człowiekiem nadziei. „Przez wiarę – pisze Papież – zyskujemy dostęp do niewidzialnych dóbr, które są dziedzictwem Odkupienia świata przez Syna Bożego”[22].
Wiara zaś jest poręką tych dóbr, których się spodziewamy, dowodem tych rzeczywistości, których nie widzimy (Hbr 11, 1). Realizuje się zaś „w wytrwałej codziennej modlitwie, z łatwością lub z trudem, w której kapłan jak każdy chrześcijanin otrzymuje od Boga (…) nowe światła, pewność w wierze, pewną nadzieję na nadprzyrodzoną skuteczność swojej duszpasterskiej pracy, odnowioną miłość – jednym słowem, impuls do trwania w tej pracy i podstawę skutecznej wydajności samej pracy”[23]. W tych słowach Sługi Bożego Álvaro del Portillo, najbliższego współpracownika Założyciela Opus Dei w ciągu wielu lat, możemy odkryć delikatną aluzję do życia duchowego Świętego Josemaríi, który otrzymał od Boga łaskę kontemplacji pośród najbardziej absorbujących zadań. Álvaro del Portillo dodaje: „Bez modlitwy i to bez modlitwy, która stara się być nieustanna pośród wszystkich zajęć, nie ma utożsamienia z Chrystusem, w tym, co modlitwa ma w sobie z zadania, w oparciu o to, co ma w sobie z daru. Więcej, odważę się powiedzieć, że kapłan bez modlitwy, jeżeli nie fałszuje obrazu Chrystusa, wzorca dla wszystkich, który ma przekazywać, przedstawia go w sposób zamglony, który ani nie przyciąga ani nie wskazuje drogi, ani nie służy za busolę ludowi, który na nas patrzy, albo nas słucha”[24].
Miłość duszpasterska
Dochodzimy w ten sposób do najbardziej zdecydowanej i charakterystycznej cnoty chrześcijańskiego życia: miłości. U kapłana nabiera ona precyzyjnych cech: jest miłością duszpasterską. Krótko mówiąc, rodzi się ze świadomości, że jest się przedstawicielem Jezusa Chrystusa, Najwyższego Pasterza (1 P 5, 4) dusz, który oddał życie za swoje owce (por. J 10, 11). To nadprzyrodzone przekonanie musi popychać kapłana do tego, aby spalał się do ostatnich granic sprawując swój urząd, dlatego że przynagla go do tego miłość Chrystusa (por. 2 Kor 5, 14). Miłość duszpasterska, mocno i wytrwale karmiona Eucharystią i modlitwą, nadaje skuteczności owocom jego posługi.
Postać świętego Josemaríi jest w tym sensie bardzo symptomatyczna. Od pierwszych chwil swojego powołania nie szczędził żadnego trudu w służbie duszom. Przedtem nawiązałem krótko do jego wędrówek po peryferyjnych dzielnicach Madrytu lat dwudziestych i trzydziestych, w nieustannym kontakcie z biedą i chorobą, zajmującego się umierającymi, pocieszającego chorych, oświecającego dzieci i dorosłych chrześcijańską nauką. Mogę zapewnić, dlatego że obserwowałem to moimi własnymi oczyma, że w ten sposób spędził resztę swojego życia, aż do ostatniego dnia. Zawsze zajęty innymi, bliskimi i dalekimi, znanymi i nieznanymi. Modlił się i poświęcał z radością za wszystkie dusze, bez wyjątku.
Szczególne wyniesienie człowieka przez Boga, które odbywa się przy święceniach kapłańskich, sprawia, że kapłan wiąże się i utwierdza całkowicie w służbie i całkowitej miłości Chrystusa. W takim wymiarze przedstawia się bogactwo tego daru, że kapłan może uznać za własne, w szczególnie głębokim znaczeniu, słowa Apostoła: mihi vivere Christus est (Flp 1, 21), vivo autem iam non ego, vivit vero in me Christus (Ga 2, 20)VII. Z drugiej strony otrzymana misja ma charakter uniwersalny – kapłan jest posłany do całego świata jako żywe narzędzie Chrystusa, który wydał samego siebie za nas, aby odkupić nas od wszelkiej nieprawości i oczyścić sobie lud wybrany na własność, gorliwy w spełnianiu dobrych uczynków (Tt 2, 14).
Sakramentalne utożsamienie się z Chrystusem, w realizacji otrzymanej misji, stanowi źródło, z którego wypływa miłość duszpasterskia stawiająca kapłana w szczególnej relacji wobec tajemnicy Chrystusa i Kościoła. Komentując doktrynalne pogłębienie dokonane w tym zakresie przez II Sobór Watykański, Sługa Boży Álvaro del Portillo pisze: „Jeżeli uważa się, że Wcielona Miłość uniknęła jakiegokolwiek ludzkiego przywiązania – bez względu na to, jak sprawiedliwe i szlachetne by ono było – mogące w jakimś momencie utrudnić całkowite kapłańskie poświęcenie Chrystusa lub pozbawić je pełni, rozumie się dobrze zasadę, że kapłan robi to samo, rezygnując dobrowolnie poprzez celibat z czegoś, co samo w sobie jest dobre i święte, aby zjednoczyć się łatwiej z Chrystusem całym sercem oraz przez Niego i w Nim poświęcić się z większą swobodą całkowitej służbie Bogu i ludziom”[25].
Kapłański celibat nabiera kształtu jako wyraz całkowitej ofiary z życia, jaką kapłan dobrowolnie składa Chrystusowi i Kościołowi. Z tego punktu widzenia dobrze zrozumiałe są słowa Świętego Josemaríi podczas nieformalnego spotkania w 1969 roku. „Kapłan, jeżeli ma prawdziwego ducha kapłańskiego, jeżeli jest człowiekiem życia wewnętrznego, nigdy nie może czuć się sam. Nikt nie może mieć serca rozmiłowanego tak jak on! Jest to człowiek Miłości, przedstawiciel Miłości, która stała się człowiekiem, pośród ludzi. Żyje przez Jezusa Chrystusa, dla Jezusa Chrystusa, z Jezusem Chrystusem i w Jezusie Chrystusie. Jest to Boża rzeczywistość, która porusza mnie aż do głębi, kiedy codziennie, wznosząc i trzymając w rękach Kielich i Świętą Hostię, powtarzam powoli następujące słowa Kanonu smakując je: Per Ipsum, et cum Ipso, et in Ipso… Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie i dla dusz żyję ja. Z jego Miłości i dla Jego Miłości żyję ja, pomimo mojej osobistej nędzy. I pomimo tej nędzy, a być może właśnie ze względu na nią, moja Miłość jest miłością, która odnawia się każdego dnia”[26].
Braterstwo kapłańskie
Miłując wszystkie dusze bez wyjątku święty Josemaría szczególną miłość rezerwował dla swoich braci kapłanów. Mówiłem już o jego radości, kiedy mógł się z nimi spotykać, aby uczyć się ich oddania – tylekroć heroicznego – i aby przekazywać im równocześnie coś ze swojego osobistego doświadczenia. Jednakże nie mogę zapominać o jego konkretnym poświęceniu za kapłanów, zwłaszcza w latach, kiedy mieszkał w Hiszpanii. Na przykład w latach czterdziestych na prośbę biskupów diecezjalnych, wygłosił wiele rekolekcji dla duchowieństwa, które potrzebowało duchowej pomocy po straszliwym doświadczeniu prześladowań religijnych lat poprzednich. Święty Josemaría w pełni oddał się temu zadaniu i niekiedy „obsługiwał” ponad tysiąc kapłanów rocznie.
Do końca życia kierował pilną prośbę do Pana, aby Bóg zesłał Kościołowi wiele powołań kapłańskich. Osobiście przygotował i skierował do seminariów wielką liczbę młodych z niepokojem powołaniowym zwróconym ku kapłaństwu. Zachęcał również wiernych świeckich do nieustającej modlitwy do Pana żniwa, aby posłał wielu robotników na swoje pole (por. Mt 9, 37-38). Dla Świętego Josemaríi miarą nadprzyrodzonego pulsu życia diecezji stanowiła liczba powołań kapłańskich, za które w pierwszym rzędzie odpowiedzialni są sami kapłani.
Jakże się smucił spotykając się z kimś, kto nie przejmował się tą pracą! Dla niego takie zaniedbanie stanowiło wyraźny sygnał, iż sam kapłan nie jest zadowolony ze swojego powołania. Przypomina mi się jego natychmiastowa odpowiedź na pytanie o przyczyny braku powołań do seminariów: „Być może najważniejszy powód jest taki, że wielokrotnie my, kapłani, nie oceniamy dobrze skarbu, jaki trzymamy w rękach, i dlatego nie rozpalamy w młodych ludziach pragnienia posiadania tego skarbu. Seminaria byłyby pełne, gdybyśmy bardziej miłowali nasze kapłaństwo”[27].
Jego troska o świętość duchowieństwa pochodziła z o wiele dawniejszego okresu. Wiedział bardzo wyraźnie, że pierwszym apostolstwem kapłanów muszą być sami kapłani. Nie należy pozostawiać ich samych w ich nieszczęściu, należy dzielić ich radości, dodawać im otuchy w trudnościach, umacniać ich w chwilach zwątpienia… Zachował wypalone ogniem w swojej duszy owe słowa Pisma Świętego: frater, qui adiuvatur a fratre, quasi civitas firma (Ps 18, 19), brat wspomagany przez brata jest niczym miasto warowne.
W tak intensywny sposób wzrastało jego staranie o pomoc braciom w kapłaństwie, że w 1950 roku, kiedy Opus Dei otrzymało już definitywną aprobatę Stolicy Świętej, zamierzał w pełni poświęcić się kapłanom diecezjalnym. Kiedy już ofiarował Panu ofiarę Abrahama, dlatego że był zdecydowany opuścić Dzieło, gdyby było to konieczne, Niebo pokazało mu, że taka ofiara nie jest konieczna. W duchu Opus Dei, który uczy chrześcijan uświęcania się pośród świata – każdy w jego własnym zajęciu lub zadaniu – jest również miejsce na spotkanie z Bogiem dla kapłanów diecezjalnych. Wystarczy, aby w pełnej łączności ze swoim własnym ordynariuszem i z prezbiteratem diecezji, poszukiwali świętości w sprawowaniu kapłańskich obowiązków, darząc szczególną czcią biskupa i pozostając w głębokiej łączności ze swoimi braćmi w kapłaństwie. Bramy Kapłańskiego Stowarzyszenia Świętego Krzyża, do którego należeli duchowni inkardynowani do Opus Dei, są otwarte, aby przyjmować kapłanów diecezjalnych, którzy otrzymali to szczególne Boże wezwanie.
Dzisiaj, na tej ziemi regionu Rioja, gdzie dzieło Opus Dei jest doskonale wpisane w diecezję od wielu lat, wznoszę moje przepełnione wdzięcznością serce ku Trójcy Przenajświętszej. Dziękuję za obfite owoce, jakie wydało i nadal wydaje również Kapłańskie Stowarzyszenie Świętego Krzyża w służbie Kościoła powszechnego i Kościołów partykularnych. Wszystko to jest owocem łaski, jakiej Bóg udziela nam za pośrednictwem swojej Najświętszej Matki, łaski, na którą święty Josemaría odpowiedział w pełni osiemdziesiąt pięć lat temu, kiedy właśnie w Logroño otrzymał powołanie do kapłaństwa.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
I Chodzi tutaj o Sługę Bożego Jana Pawła II (przyp. tłum.).
[1] Św. Josemaría Escrivá, homilia Kapłanem na zawsze z 13 kwietnia 1973 r., w: Kochać Kościół, 3.
[2] Notatki ze spotkania z 28 marca 1956 r.
[3] List z 2 lutego 1945 r., 4.
[4] Ps 119 (118), 100.
[5] II Sobór Watykański, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, 40.
[6] Św. Josemaría Escrivá, Droga, 285.
[7] Św. Josemaría Escrivá, homilia Kapłanem na zawsze z 13 kwietnia 1973 r., w: Kochać Kościół, 37.
II Każdy przeto niech pozostanie w takim stanie, w jakim został powołany (przyp. tłum.)
[8] Jan Paweł II, Dar i Tajemnica. W pięćdziesiątą rocznicę moich święceń kapłańskich, Wydawnictwo Św. Stanisława BM Archidiecezji Krakowskiej, Kraków 1996, str. 85.
[9] Ibidem, str. 86.
[10] Św. Josemaría Escrivá, homilia Kapłanem na zawsze z 13 kwietnia 1973 r., w: Kochać Kościół, 38.
[11] Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, str. 76.
[12] Św. Josemaría Escrivá, homilia Kapłanem na zawsze z 13 kwietnia 1973 r., w: Kochać Kościół, 39.
[13] Św. Josemaría Escrivá, Notatki ze spotkania z 10 maja 1974 r.
III Łac. samym Chrystusem (przyp. tłum.).
IV Łac. w utożsamieniu z Chrystusem Głową (przyp. tłum.).
[14] Św. Josemaría Escrivá, homilia Kapłanem na zawsze z 13 kwietnia 1973 r., w: Kochać Kościół, 39.V A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie (przyp. tłum.).
[15] Álvaro del Portillo, Escritos sobre el sacerdocio, str. 23.
[16] Ibidem, str. 27.
[17] Św. Josemaría Escrivá, list z 24 marca 1930 r., 20.
VI Zwanej również Świętą Teresą od Jezusa. Określenie pojawia się w Twierdzy wewnętrznej, mieszkanie szóste (przyp. tłum.).
[18] Notatki z medytacji, 25 grudnia 1972 r,
[19] Ibidem.
[20] Ibidem.
[21] Św. Josemaría Escrivá, Przyjaciele Boga, 190.
[22] Jan Paweł II, Dar i Tajemnica, str. 70.
[23] Álvaro del Portillo, Escritos sobre el sacerdocio, str. 188.
[24] Ibidem, str. 188-189.
VII Dla mnie bowiem żyć to Chrystus… Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus (przyp. tłum.).
[25] Álvaro del Portillo, Escritos sobre el sacerdocio, str. 84-85.
[26] Św. Josemaría Escrivá, Apuntes tomados en una reunión familiar, 10 IV 1969.
[27] Św. Josemaría Escrivá, Apuntes tomados en una reunión con sacerdotes, 3 XI 1972.
POLECAMY
ŚW. JOSEMARÍA
CIEKAWE LINKI
© 2010, Biuro Informacyjne Opus Dei w Internecie
[
]
[ ARCHIWUM ]
[
Wersja dla telefonów komórkowych ]
[
03 września 2010

Facebook
Twitter
Delicious